MAIL BOX

 

 


 

O Klubie EKOS

Klub Publicystów Ochrony Środowiska został utworzony 21 marca 1983 roku jako nieformalna i niezależna organizacja skupiająca dziennikarzy zainteresowanych tematyką ochrony środowiska. Była to inicjatywa samych dziennikarzy z nieżyjącym już red. Juliuszem Zagórskim na czele, którzy chcieli odtworzyć dawny Klub Ochrony Środowiska działający w ramach SDP

 czytaj więcej...

NASZE PATRONATY

 

Logo Unmask Polish 01 FullColor

 

BANER CIS

 

POMOC DLA ALICJI TYSIĄC

 

ALICJA TYSIAC 250px

Zdjęcia z galerii

Kontakt


Klub Publicystów

Ochrony Środowiska

EKOS

Robert Borkacki

ul. Przemysława 34
02-496 Warszawa

 

e-mail: zarzad@ekos.org.pl

Sesja w Nadleśnictwie Kluczbork

DSC00082

W LASACH NADLEŚNICTWA KLUCZBORK

 

Uczestników sesji dziennikarskiej w Nadleśnictwie Kluczbork, na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Katowice, przywitał w środku lasu sygnałem powitanie Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Stobrawski Róg” działający przy nadleśnictwie. W planach mamy zapoznanie się z gospodarką leśną prowadzoną na terenie nadleśnictwa, w tym z małą retencją, z działalnością leśników na rzecz dziko żyjącej zwierzyny leśnej, a także zwiedzanie wyłuszczarni i stacji kontroli nasion, które działają przy nadleśnictwie (i pod tym względem wyróżnia się ono spośród innych).

Nie znamy dokładnej daty powołania do życia Nadleśnictwa Kluczbork, ale dla Królewskiego Nadleśnictwa Bogacica z siedzibą w Kluczborku w 1821 roku został wykonany operat urządzeniowy, który obowiązywał 120 lat. Do 1945 roku lasy kluczborskie były zagospodarowane zgodnie z ówczesną sztuką leśną, a ich funkcje w zależności od formy własności były różne. W lasach wielkich własności ziemskich dominowały cele łowiecko-rekreacyjne, w rządowych produkcyjno-łowieckie. W tym okresie 66% lasów wokół Kluczborka należało do państwa, w 15% stanowiły własność wielkich majątków ziemskich, a w 19% należały do innych osób fizycznych – informuje Paweł Pypłacz, nadleśniczy Nadleśnictwa Kluczbork.

DSC00088

Obecnie lasy nadleśnictwa zajmują 19 tys. ha i leżą w północnej części Borów Stobrawskich. Poprzecinane są dolinami malowniczych rzek – Stobrawy, Bogacicy, Budkowiczanki – kryją w sobie tajemnice i piękno przyrody. Gatunkiem dominującym jest tu sosna z domieszką drzew liściastych.

Na środku polany, w otoczeniu wysokich sosen, zastępca nadleśniczego Grzegorz Kimla tłumaczy nam zasady pozyskiwania materiału siewnego, tzw. materiału rozmnożeniowego w Lasach Państwowych.

– Gospodarka nasienna to bardzo ważna dziedzina regulowana przez ustawę, rozporządzenie i przepisy branżowe. Określają one m.in. jak należy pozyskiwać nasiona. A pozyskanie to może odbywać się w różny sposób. Najprościej jest zbierać szyszki czy żołędzie z drzew ściętych, ale jest to możliwe tylko w gospodarczych drzewostanach nasiennych. W wyłączonych drzewostanach nasiennych, które charakteryzują się niepospolitą jakością, doskonałymi formami rozwoju, dostosowaniem do siedlisk, szyszki pobiera się wyłącznie z drzew stojących. Podobnie jest w przypadku tzw. drzew matecznych, których na terenie nadleśnictwa jest kilkanaście – mówi Grzegorz Kimla.

Wtedy nieodzowna jest pomoc szyszkarza, specjalisty wysokiej klasy. Mamy możliwość uczestniczyć w pokazie jego pracy.

 

Łowca szyszek

 

Ludzi uprawiających ten zawód jest ok. 80. Roman Piętka jest jednym z nich, a w korony drzew, często na wysokość powyżej 40 m, wspina się po szyszki już 33 lata. Zanim to nam zademonstruje opowiada o swojej pracy.

DSC00123

– Tego zawodu trzeba się uczyć przez całe życie, bo drzewa cały czas dostarczają niespodzianek. Najpierw szyszki obserwuje się z dołu przez lornetkę, po to aby ocenić ich jakość. Jest to oczywiście ocena orientacyjna, prawdziwą wartość nasion można stwierdzić dopiero po ich wyłuszczeniu. Nie zawsze też wygląd szyszki decyduje o jakości nasion, w przypadku daglezji np. bardzo często zdarza się, że bardzo piękne szyszki mają kiepskie nasiona – mówi.

Jego zdaniem szyszkarstwo to zawód piękny i ciekawy. Cały czas pracuje się w ekstremalnych warunkach, w naturze. Ale nie jest to zawód dla każdego. Na kursie było ich 36, pracę podjęło 7, a po kilku latach w zawodzie zostały tylko 3 osoby.

To praca sezonowa, szyszki zbiera się przeważnie późną jesienią i zimą. Jedynie szyszki daglezji zbiera się w sierpniu, a jodły we wrześniu.

– Dziennie pozyskuje się od 10 do 30 kg szyszek, mój rekord to 56 kilogramów szyszek sosnowych. Największe drzewo z jakiego zbierałem szyszki miało ponad 50 m wysokości, była to daglezja – mówi szyszkarz.

Zdarzało się wiele niebezpiecznych, ale i śmiesznych sytuacji, jak na przykład niespodziewane spotkanie z orłem.

– Chciał usiąść na gałęzi w koronie drzewa, na której już ja siedziałem. Nie wiadomo, który z nas był bardziej zdziwiony i zaskoczony – wspomina.

Okazuje się, że lęk wysokości nie jest obcy szyszkarzom.

– Byłem już na ponad 100 drzewach, kiedy niespodziewanie tuż pod samą koroną ogarnął mnie paniczny strach. Przez 10 minut wisiałem nieruchomo i nie wiedziałem co zrobić. Gdybym wówczas się poddał, to prawdopodobnie nigdy więcej nie wszedłbym na drzewo. Nigdy więcej to się nie powtórzyło, ale wielu szyszkarzy doświadcza podobnego, wydawałoby się niczym nie uzasadnionego lęku – mówi Roman Piętka.

 

Mała retencja

 

Przechodzimy nad śródlądowy zbiornik wodny.

– Lasy Państwowe prowadzą program małej retencji wodnej zarówno górskiej, jak i nizinnej, w który Nadleśnictwo Kluczbork wpisało się doskonale. Wybudowaliśmy dwa zbiorniki wodne oraz trzy zastawki, które w środku lasu gromadzą duże ilości wody – mówi Grzegorz Kimla.

Stoimy nad jednym ze zbiorników, ma 4,5 ha powierzchni.

DSC00135

– Poszerzyliśmy zbiornik już istniejący, który uległ degradacji i zamienił się w bagno. Zarósł roślinnością, a wody prawie w nim nie było. W tej chwili na stałe jest w nim 30 tys. m3 wody. Korzysta z niej ptactwo, ale też zwierzyna łowna, przede wszystkim jelenie, dla których na groblach posadziliśmy mieszankę traw i koniczyn – informuje zastępca nadleśniczego.

– Pozostawiliśmy też między groblami a lasem pozostałości bagna, aby zachować te gatunki zwierząt, np. żurawie, które były tu wcześniej. W wodzie rozmnożyły się żaby, ropuchy, zaskrońce, gnieździ się ptactwo wodne, przylatują rzadkie gatunki kaczek, np. ohary. Poprawiliśmy mikroklimat w lesie, ale równocześnie stworzyliśmy doskonałe warunki bytowania dla różnych zwierząt – dodaje nadleśniczy Paweł Pypłacz.

DSC00197

Nad zbiornikiem leśnicy pozostawili martwe uschnięte drzewa, które nie wyglądają może zbyt atrakcyjnie, ale pełnią w lesie bardzo ważną funkcję. Są pożywieniem dla licznych organizmów, w tym grzybów, stanowią też doskonałe czatownie dla ptaków drapieżnych. Podczas naszego krótkiego pobytu na zbiornikiem nad naszymi głowami przelatuje bielik (jest ich w Nadleśnictwie Kluczbork coraz więcej), a na groblę wychodzą sarny.

 

Zastępowanie natury

 

Kolejny punkt naszej sesji to zwiedzanie Wyłuszczarni i Przechowali Nasion w Lasowicach Małych. Można powiedzieć, że wyłuszczarnia zastępuje naturę. Z szyszek wydobywane są tu nasiona, sprawdzane pod względem jakości, odpowiednio przechowywane, po to, aby następnie leśnicy szkółkarze wyhodowali z nich sadzonki, które wyrosną w lesie na dorodne drzewa. Po swoim gospodarstwie oprowadza nas Krzysztof Meissner, kierownik wyłuszczarni.

– W latach 50. ub. wieku była tu już mała wyłuszczarnia, ta dzisiejsza powstała na jej miejscu w 1997 roku i została zmodernizowana w 2010 r. Dobudowano do niej przechowalnię oraz Stację Oceny Nasion. Z usług wyłuszczarni korzystają 63 nadleśnictwa z RDLP Katowice i RDLP Radom – informuje Krzysztof Meissner.

DSC00158

Wyłuszczanie nasion to proces dość skomplikowany. Najpierw szyszki przywożone z nadleśnictw są wstępnie czyszczone w specjalnym bębnie, a następni doczyszczane ręcznie, usuwane są m.in. szyszki stare, bez nasion, patyki, kamienie itp. zanieczyszczenia. Tak przygotowane odwożone są do boksów, gdzie są magazynowane. Stamtąd trafiają do szaf, gdzie w podwyższonej temperaturze następuje wyłuszczanie. Proces ten trwa od 1 do 3 dni, w zależności od stopnia wilgotności szyszek. Jednorazowe do szafy trafia 300 kg szyszek w 9 skrzyniach. Kiedy otwieramy szafę słychać charakterystyczne trzaski, identyczne jak w naturze kiedy w maju szyszki uwalniają nasiona. Kolejny etap to doczyszczanie nasion. Usuwane są skrzydełka, różne zanieczyszczenia, w separatorze powietrznym oddzielane są też nasiona pełne od pustych. Te pełne spadają do skrzyń i nadają się już do siewu. Są pakowane i kierowane do chłodni, gdzie w temperaturze -100C czekają na przekazanie ich do szkółek leśnych w nadleśnictwach.

DSC00187

 

W wyłuszczarni produkowane są zarówno nasiona drzew iglastych, jak i liściastych. Ich jakość sprawdzana jest w laboratorium. Stacja Oceny Nasion bada ok. 900 próbek rocznie. Określa m.in. moc kiełkowania nasion z poszczególnych partii, tak aby leśnicy szkółkarze wiedzieli ile trzeba będzie wysiać ich na hektar.

Kondycja nasion określana jest przed zbiorem, po zbiorze, podczas przechowywania i przed siewem. Skierowanie do siewu nasion, które przyjmą się niemal w 100 procentach jest szczególnie ważne w przypadku produkcji sadzonek metodą kontenerową, z zakrytym systemem korzeniowym, bo tam do jednego pojemniczka sadzi się tylko jedno nasionko.

 

Na Napoleońskim Trakcie

 

Po drodze do Ośrodka Hodowli Zwierzyny (OHZ) mijamy Stobrawską Strugę, rzekę pstrągową, jedną z odnóg Stobrawy i kolejne jeziorko, które powstało w ramach programu małej retencji. Jedziemy leśną drogą zwaną Traktem Napoleońskim. To tędy brat Napoleona, Hieronim prowadził w 1806 roku 16 tys. żołnierzy 9 korpusu. Zatrzymujemy się przy krzyżu postawionym w środku lasu. Prawdopodobnie upamiętnia mogiły żołnierzy napoleońskich, którzy wracali z Wielkiej Wojny Rosyjskiej. Przy krzyżu od 200 lat odbywają się co roku we wrześniu nabożeństwa. Historię tego miejsca i tamte czasy przybliża nam Witold Cieplik, potomek w 6. pokoleniu żołnierza napoleońskiego, Aleksandra Dunanta, który osiedlił się tu w 1812 r. Nie wiadomo, czy został, bo był ranny, czy się zakochał, faktem jest jednak, że na tej ziemi żyje wielu potomków napoleońskich żołnierzy.

DSC00216

Oglądamy też pamiątkowy kamień i oryginalną tablicę sprzed ponad 100 lat upamiętniającą zamordowanie przez kłusowników ówczesnego leśniczego. O tych wydarzeniach opowiada nam emerytowany leśnik Henryk Jaźwiński, który własnym sumptem odrestaurował to miejsce.

 

Leśnicy pomagają zwierzętom

 

Ostatnim punktem pracowitego pobytu w lasach Nadleśnictwa Kłodzko jest zapoznanie się ze sposobami w jaki leśnicy pomagają dziko żyjącym zwierzętom.

– Przede wszystkim chodzi o to, żeby zatrzymać je w lesie. By nie wychodziły na pola, gdzie mogą wyrządzić znaczne szkody w uprawach. Dlatego przygotowujemy specjalne „pastwiska” dla jeleni, danieli i saren i regularnie dokarmiamy dziki – mówi nadleśniczy.

Oglądamy jedną z takich łąk, o których wspominał nadleśniczy. Są na niej wysiane różne rodzaje traw, z domieszką żyta. Fragmentami łąki nie są wykaszane, bo sarny lubią rodzić młode w trawach. Kiedy nadleśniczy mówi o sarnach i o jeleniach, które w biały dzień przychodzą tu na rykowisko, jak na zawołanie na skraju łąki podrywa się do ucieczki sarna. Może to z powodu bielika, który właśnie pojawił się na niebie. Sarna chce odciągnąć go od młodych zalegających w trawie.

Nieco dalej leśnicy pokazują nam poletko, na które regularnie raz w tygodniu wysypywana jest kukurydza. Dziki, gdy tylko usłyszą ciągnik, wychodzą z lasu i na nic nie zważając idą za nim jedząc kukurydzę. Czują się bezpieczne, bo w tym miejscu obowiązuje zakaz polowania. Takich poletek jest na terenie OHZ kilkanaście.

 

Kończymy nasz pobyt w Nadleśnictwie Kluczbork. To oczywiste, że podczas jednodniowej wycieczki nie sposób było zapoznać się ze wszystkim atrakcjami nadleśnictwa. Przespacerować się ścieżkami edukacyjnymi, obejrzeć liczne zabytkowe kapliczki czy miejsce, gdzie kiedyś było średniowieczne grodzisko.

– Czyste rzeki, zasobne lasy, rozbudowana sieć obiektów turystycznych i infrastruktury drogowej zachęcają do korzystania z walorów przyrodniczo-historycznych tego regionu – zaprasza nadleśniczy Paweł Pypłacz.

P1230113

Tekst Jacek Zyśk zdjęcia Paweł Wójcik 

Klub Publicystów Ochrony Środowiska EKOS,

przy Zarządzie Głównym

Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Go to Top